Jednym z najbardziej charakterystycznych widoków tutaj jest tybylec w charakterystycznej stożkowej czapce - Non La - płynący na maleńkiej łódce. Udało nam się takiego złapać ;)
https://youtu.be/9mDGTEa8iZw
W oczy rzucają się także rowery, do granic możliwości obładowane towarem prowadzone przez jakiegoś wietnamczyka czy wietnamkę.
Trzecim charakterystycznym widokiem są kobiety w stożkowych czapkach niosące na ramieniu kij, do którego podwieszone są dwie misy.
Na uliczkach pełno jest malutkich stołeczków, na których oni siedzą, czy to żeby odpocząć, czy żeby zjeść. Zajmują one mało miejsca, a jak są nieużywane to można je spokojnie poskładać.
Dzieci
Niezwykłą i fascynującą dla mnie sprawą są tutejsze dzieciaczki. Z obserwacji wynika, że większość czasu spędzają tu z rodzicami, towarzysząc im nawet w pracy. I wcale im nie przeszkadzają, starają się pomagać, uśmiechają się, zagadują turystów i innych przechodniów, biegają po okolicy i nikt na nie nie krzyczy, że mają spokojnie siedzieć w miejscu. Wydają się przez to wszystko pogodniejsze i bardziej radosne niż "te nasze".
Architektura
Jeżeli chodzi o tutejszą architekturę to jest mocno zróżnicowana i można znaleźć takie zestawienia jak np marmurowy budynek obok, którego stoi domek który prawie się rozpada.
(po lewej marmurowy budynek, po prawej rozpadający się)
Bardzo dbają o szczegóły i wszystko pięknie potrafią udekorować co widać np na wybranych budynkach, czy nawet we wnętrzach lokali.
Spacerując po Ha Noi natknęłyśmy się na kościół katolicki, który z zewnątrz robił wrażenie wielkiego i bogatego, tak jak to w chrześcijaństwie na ogół jest w standardzie. Jakież było nasze zdziwienie, gdy w środku okazał się niezwykle skromny i bez zbędnego przepychu.
Na zewnątrz, obok kościoła dopatrzyłyśmy się przepięknej groty, która prawdopodobnie jest zobrazowaniem Grobu Pańskiego.
Jedną z ostatnich rzeczy, które zostały nam do obejrzenia w stolicy Wietnamu była Świątynia Literatury, która była Świątynią Konfucjusza i jednocześnie najstarszym uniwersytetem na świecie (powstał 12 lat przed uniwersytetem Bolońskim), łapcie fotki ;)
Ponownie o jedzeniu :D
Kosztujemy tutaj wszystkiego co trzeba kosztować. Po zupie z kurczaka (której w końcu zrobiłam zdjęcie) przyszedł czas na zupę z wołowiny, która smakowała mi bardziej :)
Sitarz zdjęcia jedzenia są wstawiane specjalnie dla Ciebie (tak to jest ten moment kiedy blogerka pisze o Tobie, możesz robić screeny xD)
Zupa z kurczaka - jedzona z chilli.
Zupa z wołowiny - jedzona z chilli, limonką, czosnkiem.
Lody tajskie - coraz więcej pojawia się ich również w Polsce.
A tak zapakowali nam sok z trzciny cukrowej, urocze prawda? ;)
A tu moje wczorajsze drugie śniadanie - sok z kokosa <3
































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz