poniedziałek, 10 lipca 2017

Azja 2017 - Wietnam - Ha Noi nocą i ostatnie chwile w stolicy

Ha Noi nocą

W nocy Ha Noi nabiera zupełnie innego klimatu. Z ulic znikają kramiki, ruch zdecydowanie maleje, a wszystko wokół rozświetla się pięknymi kolorami (ah jo <3 xD).






Powyższe zdjęcia zostały zrobione podczas spacerów wokół jeziora Zwróconego Miecza, które powstało na skutek odwrócenia się koryta Rzeki Czerwonej w XVw.

W weekend natomiast, niektóre uliczki zostają zamykane i rozstawiany jest na nich tzw Nocny Rynek (Night Market). Rynek jest czynny w godzinach 19-23 i można tam znaleźć wszystko ;) niestety nam nie dane było zwiedzić rynku z powodu wielkich opadów deszczu, które wystąpiły i w piątek i w sobotę. De fakto rynek otwarty był tylko w niedzielę, gdy my już szłyśmy na pociąg do Hue (a w zasadzie jechałyśmy Uberem :D)

Poniżej jedyne zdjęcia rynku, które udało mi się zrobić niestety w deszczu.

Pożegnanie ze stolicą

Ostatni dzień spędziłyśmy oczywiście na jedzeniu (okazało się, że dobrze zrobiłyśmy patrząc po tym jak przywitało nas Hue).

Na dzień dobry poszły nasze ulubione kanapki, akurat wtedy skusiłam się na taką z omletem. Następnie była pyszna mrożona Egg Coffee, a na koniec Spring Rolls lepiej nam znane jako Sajgonki z pysznym Mango Lassie czyli mango zblendowanym z jogurtem i wodą. Omnomnom :D

Mrożona Egg Coffee

Sajgonki podane na liściu bananowca

Mango Lassie

Sufit knajpki z kanapkami (czy jest jeszcze jakaś nadzieja?)

Tak wyglądała ostatnia knajpa, w której jadłyśmy zupę (widok z ulicy)

Gdzieś w międzyczasie piłyśmy też kawę kokosową, była to kawa mrożona z lodem kokosowym, który jak się rozpuszczał to dawał coraz bardziej intensywny smak kokosa. Do kawy wzięłyśmy ciasto z zielonej fasoli mung, które konsystencję miało trochę jak chałwa, było pokrojone na malutkie sześcianiki i zapakowane po sześć sztuk w złote papierki. Drugim dodatkiem było coś na wzór sezamków z orzechami ziemnymi.


Wystrój knajpki wyglądał natomiast tak:

A całość klimatu dopełniał router, który świetnie wkomponował się w klimat ulicznych kabli xD

Podróż do Hue (wcale nie taka hue hue hue xD)

Do Hue - poprzedniej stolicy Wietnamu przyjechałyśmy pociągiem. Podróż zajęła nam ok 14h i przebiegła w cudownych arktycznych klimatach (żebyśmy się przypadkiem nie przyzwyczaiły do tego ciepła). Klima działała tak super, że spałyśmy opatulone w kołdry i koce, ja nawet założyłam bluzę z kapturem, żeby mi głowy nie przewiało.


Samo Hue przywitało nas szyderczym śmiechem, okazując się najbardziej nawiedzonym miastem w okolicy, w którym aktywność duchów jest największa w pierwszej połowie lipca, czyli teraz, a wskazówki, gdzie dobrze zjeść nie są tak czytelne jak w Ha Noi. Póki co, z nadzieją na lepsze jutro, razem z naszym smokiem kiblowym i duchem łazienkowym, idziemy spać. No co? Przecież mówiłam, że to nawiedzone miasto xD

3 komentarze:

  1. Bardzo fajnie się Ciebie czyta :) Dziękuję za oddanie smaków i klimatu <3
    Czekam na więcej i dbajcie o siebie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 😍 się wie! Dziękuję za miłe słowa <3 buziaczki!

      Usuń
  2. No, no klimat podrozy odezwal sie w Tobie dziecko...we mnie tez...czyzbysmy plynely na tej samej taki? Jaki kierunek wybierasz? Poki co ja wybieram dwa kierunki: Indie i Skandynawia. Skandynawia ma duze szanse byc pierwsza 🍀💖🚴

    OdpowiedzUsuń