czwartek, 28 sierpnia 2014

Turcja 2014


Turcja - pierwsza podróż :D

Turcja była moim pierwszym dalszym wypadem. Pierwsza, wymarzona podróż w "ciepłe kraje", pierwsza styczność z inną kulturą, pierwszy lot samolotem.

Sama podróż oprócz tego, że była wymarzona to nie byłą jakoś specjalnie zaplanowana. Wręcz straciłam nadzieję, że tam pojadę, bo ludzie się wykruszyli i jakoś tak wszystko zaczęło umierać. No, ale jak na czymś bardzo Ci zależy to... :) No i się udało. Zwróciłam się do odpowiedniej osoby
i wszystko samo się zadziało z naszą małą pomocą.

Wyglądało to mniej więcej tak:
Aga: Monia, jedziesz ze mną do Turcji?
Monia: Kiedy?
A: No jakoś teraz.
M: Spoko. A może Kuba z nami pojedzie? Zawsze to raźniej i będzie miał kto nam wszystko załatwić :p
A: Czemu nie, ktoś ogarniający zawsze się przyda.

No i zaczęłyśmy przygotowania. Biuro podróży, wycieczka last minute i miałyśmy wyjazd załatwiony na za tydzień. Taki tam spontan, a co.

No i pojechali. Pierwsze wielkie przeżycie to lot samolotem, pierwszy w życiu. No, a jak pierwszy lot to .. "Aga, siedzisz przy oknie" xD no i siedziałam. Lekko zestresowana podziwiałam widoki,
a później jak to ja poszłam spać.

Wylądowaliśmy. Nastało ciepełko <3 trafiliśmy do hotelu. W ofercie był 3 gwiazdkowy, na zdjęciach wyglądał całkiem, całkiem. W rzeczywistości pozostawiał wiele do życzenia, "ale w zasadzie będziemy tu tylko spać więc czym się przejmować".

 Zaczął nam się chill i odpoczynek. Rano zaraz po śniadaniu plażowanie na pięknej kamienistej plaży z regularnym chłodzeniem się w chłodnym Morzu Egejskim, do tych wszystkich przyjemności doszło pierwsze w życiu poparzenie stóp - no bo kto by pomyślał, że piasek może być aż tak gorący?

Po plażowaniu zawsze była pora na zwiedzanie okolicznych atrakcji. Duże wrażenie zrobiło na mnie targowisko, gdzie kolory i piękne ułożenie wszystkich warzyw, owoców i przypraw sprawiły, że poczułam się jak w raju. :p Absolutnym targowym hitem był wielki, megasłodki arbuz, którego zjedliśmy zamiast kolacji.


Przepysznym odkryciem był też owoc kaktusa, którego można było kupić na każdej ulicy, gdzie podawany był prosto z lodu. mmmmmmm pychotki :D

Na targowisku zdecydowaną większość czasu zajęło nam zdecydowanie co kupić. Najchętniej oczywiście kupilibyśmy wszystko no, ale kto by to nosił.


Kolejnym miejscem gdzie chcąc nie chcąc bywaliśmy często było centrum Bodrum. Przeszliśmy przez większość tamtejszych uliczek zaglądając do przeróżnych sklepów czy to odzieżowych, czy
z przeróżnymi pamiątkami czy najzwyklejszych spożywczych.

Przemiłym akcentem towarzyszącym zakupom z pewnością było niezwykłe traktowanie przez sklepikarzy. Zawsze z uśmiechem i cudownym "my dear friend from Poland" potrafili rozbawić,
a dodatkowo serwowana przez nich pyszna jabłkowa herbatka pozwalała na chwilę się odprężyć
i zaspokoić pragnienie.

Jeżeli chodzi o tureckie jedzenie to najbardziej zapamiętałam mega słodkie i tłuste słodycze no
i prawdziwy turecki kebab, który mocno różnił się od tego polskiego. Patrząc na niego w życiu bym nie powiedziała, że jest to kebab (biorąc pod uwagę to co widziałam w Polsce). Kebab ten serwowany był na talerzu. Na spodzie była pokrojona bułka namoczona w sosie, na tym leżała pyszna baranina a obok była śmietana, na mięsie leżały ogórki i pomidor. Pychotka ;)


 Z typowych tureckich atrakcji turystycznych odwiedziliśmy jedną - Pamukkale - wapienne osady powstałe na zboczu góry Cokelez. Nazwaliśmy to miejsce "Zima w Turcji". Niewątpliwie warto zobaczyć ten cud natury, ale natłok ludzi mnie osobiście odstrasza od ponownego odwiedzenia tego rejonu.

Smakoszom tequili polecam wypad na Tequila Street, gdzie na małej przestrzeni znajduje się mnóstwo knajpek serwujących różne rodzaje tego trunku. Powroty po wizycie tam bywają trudne ;)

Po dziennym zwiedzaniu oprócz wychodzenia na świetne imprezy, upodobaliśmy sobie nocne kąpiele w morzu w blasku księżyca i gwiazd. Serdecznie polecam każdemu, klimat nieziemski. Szczególnie leżenie na plecach w wodzie i obserwowanie rozgwieżdżonego nieba <3 <3 <3. Od razu lepiej się śpi po takiej kąpieli.

Ostatniego dnia dzięki uprzejmości Ani mieliśmy przyjemność poprzebywać trochę z delfinkami .





Turcja jest jednym z tych miejsc, gdzie na pewno jeszcze wrócę, ale już na własną rękę, a nie z biurem podróży.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz